Kiedy pojawia się temat odmawiania przyjmowania posiłków u dzieci, albo wybiórczego jedzenia u najmłodszych, od razu staramy się znaleźć sposoby na to, żeby sobie z problemem poradzić. Jak przechytrzyć to małe niesforne stworzenie do tego, żeby jadło!? Pomysłów jest wiele, jedne mądrzejsze inne mniej. Do najczęstszych należą porady w stylu:

“Ukrywaj warzywa w koktajlach, jak nie zauważy, to zje”

“Przegłodź. Jak zgłodnieje zje wszystko.”

“Karm, przy telewizorze. Nawet nie zauważy, że zjadło.”

“Zagroź, że zabierzesz mu ulubiona zabawkę, jak nie zje kolacji.”

Powyższe “sposoby na niejadka”, koncentrują się na samym objawie, braku chęci do jedzenia. A co jeżeli, w niektórych przypadkach, problemem i główną przyczyną, dla których dziecko nie chce jeść, są właśnie nieustanne próby, sposoby i naciski ze strony rodziców, żeby dziecko w końcu zaczęło jeść? Co jeżeli głównym problemem, dla którego dziecko nie je, jest nieodparta chęć rodzica, by dziecko nakarmić? Wówczas warto zastanawiać się, skąd ta nieodparte chęć u opiekuna się pojawia.

Lęk

Problem niejedzenia u dzieci budzi lęk rodzica o to, że jest to sprawa tak poważna, że zlekceważenie jej bądź niewłaściwe zajęcie się tym tematem, może mieć bardzo poważne konsekwencje zdrowotne dla dziecka. W skrajnych przypadkach, jest to lęk nie tylko o zdrowie naszej Pociechy, ale jej życie. W takiej sytuacji, aby się uspokoić i upewnić, że nasze obawy są nieuzasadnione, należy wykluczyć wszelkie przyczyny braku apetytu u dziecka o podłożu somatycznym bądź neurologicznym. Jeżeli wykluczyliśmy problemów natury medycznej, możemy odetchnąć z ulga i zacząć się zastanawiać nad przyczynami czysto psychologicznym i dietetycznymi, stojącymi za problemem odmawiania przyjmowania posiłków u dzieci.

Złość

Relacje rodziców z niejadkami przypominają trochę zakamuflowaną wojnę o to, czyje na wierzchu. Zakamuflowaną, dlatego, że przecież świadomie rodzic chce dobrze. Martwi się i troszczy o zdrowie swojego dziecka, próbując je nakarmić. Jednak nieświadomie toczy z nim walkę. Dzieci chcą przeforsować swoje rządy dotyczące tego, co, kiedy i ile będą jadły. Rodzice natomiast za wszelką cenę szukają nieustannie sposobu, żeby przechytrzyć tego małego buntownika do tego, żeby jadł to, co oni chcą, wtedy kiedy oni chcą i tyle, ile oni chcą.

Kto według Ciebie wygrał w poniższej potyczce o jedzenie Mama czy Jaś?:

– Jasiu zjedz zupkę – mówi mama 4-letniego Jasia.

– Nieee.

– Jasiu jedną łyżeczkę za mamusię.

– Nieee.

– Za mamusię nie zjesz?

– Nieee.

– Mamusi nie kochasz?

– Nieee!

– A kotlecika, chociaż kotlecika zjedz?

– Nieee

 – Jak nie zjesz kotlecika, to nie będzie bajki!

Płacz! Ale Jaś w końcu zjadł kawałek kotlecika i bajkę obejrzał.

Powyższa sytuacja ilustruje sytuacje z niejednego domu. Ewidentnie widać, że mama stara się coś przeforsować, choć dziecko wyraźnie odmawia. Mama najpierw próbuje wzbudzić poczucie winy u dziecka, pokazując, że rani ją to, że Jaś nie chce „zjeść za mamusię”. Po czym wymyśla karę za to, że dziecko nie chce się podporządkować, co budzi rozpacz i złość dziecka, które musi skapitulować. Jednak pomimo tego, że Jaś uległ, myślę, że przegrywa w tej sytuacji także i mama chłopca. Świadomym zamysłem mamy, jest nakłonić dziecko do jedzenia, a nieświadomie wzbudza w nim złość, poczucie winy, żal i smutek w trakcie posiłku. Jeżeli posiłki odbywają się w takiej atmosferze, to po pewnym czasie, nie kojarzą się dziecku z przyjemnością, ale z dramatem! Dlatego, kiedy Jaś za 3h usłyszy, że jest kolacja, to znowu uzbroi się w pancerz niechęci, bo będzie wiedział, że znowu będzie musiał odeprzeć od siebie nie tyle samo “mniam, mniam”, ale bardziej atak pełny negatywnych emocji.

Oddaj dziecku kontrolę

Jeżeli waga Twojego dziecka jest w normie, niech je, kiedy chce jeść i to, co chce jeść. Za pewne powiesz: „Zagłodzi się na śmierć!”, „Pochoruje się, jak będzie żyć tylko o samych suchych bułkach!”. Jeżeli na pomysł, by pozostawić kwestie żywieniowe w rękach dziecka, reagujesz w ten bądź podobny sposób oznaczać to może, że masz w sobie dużo lęku przed oddaniem komuś kontroli – w tym wypadku oddaniem dziecku kontroli nad jedzeniem. Być może sądzisz, że jedyną osobą, która wie i zrobi dobrze jesteś Ty sama a wszyscy inni „nawalają” (czyli dziecko też – „zagłodzi się”). Nie ufasz w zdrowe mechanizmy fizjologiczne u swojego dziecka, które nie pozwolą mu się zagłodzić na śmierć. Oznaczać to może, że w Twojej relacji z dzieckiem jest dużo lęku o to, że stanie mu się krzywda, kiedy tylko przestaniesz nad nim nieustannie czuwać. Dziecko to czuję. Czuję Twój niepokój i to właśnie on może hamować jego apetyt. Zacznij od siebie. Uwierz, że Twoje dziecko być może nie wie, co jest dla niego najlepsze, ale też na pewno nie dąży do samozagłady. Potrzebuje czuć, że mu ufasz.

Pochodź w jego butach

Wiele dzieci nie lubi, kiedy rodzice myją im głowę. Zrozumiałam dlaczego tak jest, gdy kiedyś przez przypadek ktoś mył moją głowę. Było to naprawdę nieprzyjemne, nie mieć kontroli nad tym, kiedy woda niespodziewanie zalewa Ci oczy i nos. Nie można się wcześniej na to przygotować, bo w końcu to nie Ty, a ktoś inny, trzyma prysznic. Podobnie jest z jedzeniem. To Ty trzymasz łyżeczkę. To Ty wybierasz, co na nią nałożysz, a dziecko jest tylko biernym odbiorcą, który nie ma za dużo do powiedzenia. Może bronić się, tylko zaciskając buzię. Aby zrozumieć lepiej, jak czuje się Twoje dziecko podczas posiłku możesz zrobić dwa eksperymenty:

  1. Pozwól się komuś nagrać podczas karmienia swojego dziecka i zobacz z zewnątrz, jak wygląda Wasza interakcja podczas posiłków.

Lub

  1. Daj się nakarmić swojemu partnerowi/siostrze/koleżance. Zadaniem osoby karmiącej będzie naśladowanie sposobu, w jaki Ty karmisz swoje dziecko. Taki eksperyment pozwoli Ci doświadczyć emocji, jakie przeżywa Twoja Pociecha podczas posiłków z Tobą. A to może otworzyć Ci oczy na wiele kwestii, o których w ogóle mogłaś nie pomyśleć wcześniej.

Z czysto dietetycznej perspektywy – nie zawsze mało jedzenia dla mamy, to obiektywnie za mało dla dziecka

Żołądek wielkości pięści

Mamy często narzekają na to, że ich dzieci jedzą niewiele. Nie biorą jednak pod uwagę, że żołądek dziecka jest mniej więcej wielkość jego piąstki. Złóż rączkę swojego dziecka w piąstkę a przekonasz się, że czasami te 4 łyżeczki, które je 25min, w pocie Twojego czoła, to całkiem sporo, jak na taki żołądeczek.

Zwróć uwagę na podjadanie między posiłkami

Sądzimy, że dzieci jedzą niewiele, bo nie zjedzą obiadu albo kolacji. Zapominamy, że w międzyczasie, pomiędzy posiłkami mogły cały czas coś podjadać. Do przekąsek należy zaliczyć soki szczególnie przecierowe, jogurty czy owoce, które nie napełnią Twojego żołądka, ale wypełnią po brzegi mały brzuszek Twojego dziecka, które później odmówi zjedzenia głównego posiłku, bo naprawdę nie będzie głodne.

Podsumowując,

  • Okiełznaj lęk. Znajdź w sobie spokój, bo on gwarantuje spokój u dziecka. Ciężko je się w atmosferze niepokoju
  • Nie szantażuj dziecka. Nie karz go za niejedzenie. Uszanuj, że dziecko może mieć swoje zdanie – nie zawsze zbieżne z Twoim.
  • Nie naciskaj. Zaufaj swojemu dziecku i daj mu więcej przestrzeni
  • Panuj nad swoją złością, bo ona podobnie jak lęk udziela się dziecku i hamuje apetyt
  • Dla lepszego i głębszego zrozumienia problemów, które mogą kryć się za brakiem apetytu u Twojego dziecka, poobserwuj Wasze relacje podczas posiłku z zewnątrz
0 0 vote
Article Rating
Share:
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments