Ze słodyczami problem ma większość osób. Większość je ich za dużo i nie wyobraża sobie życia bez nich! Problemy takie dotyczą też i psychodietetyków 😊, ale chcieć to móc. Jeżeli decydujesz się zrezygnować bądź ograniczyć słodycze w menu, poniżej znajdziesz kilka wskazówek jak wcielić to w życie.

Jak odkryłam, że jem za dużo słodyczy?

Kiedy postanowiłam, że jeść ich nie będę to zrozumiałam, jak często po nie sięgałam. Za każdym razem, kiedy robiłam się głodna pierwsza myśl, jaka przychodziła mi do głowy to „batonik”, „kostka czekolady”, „cukierek”. Druga myśl – jak nie to to, co w takim razie w zamian? Słodycze były szybkie, smaczne, proste w przygotowaniu, po prostu były automatycznym odruchem w chwili głodu. Niesięganie po słodycze wymagało wręcz drakońskiego wysiłku. Trzeba było zatrzymać się (w momencie, kiedy ręka znalazła się już na ukochanym batoniku) i nie ulec pokusie. Pomyśleć – co w zamian na co też miałabym ochotę? Co nie będzie przekąską jeszcze niższych lotów niż sacharoza? Po czym przychodził moment implementacji, wcielenia tego w życie – czyli zrobienia tego jedzenia! Jak bardzo czasami nie chce się planować zakupów z wyprzedzeniem i przygotowywać tak skomplikowanego dania, kiedy można mieć coś pysznego od zaraz! Bez wysiłku, bez myślenia, bez planu.

Powstrzymanie się od słodyczy wymagało ogromnego wysiłku, dużej determinacji i świadomości siebie. Nie piszę tego, żeby Was zniechęcić, skusić na coś słodkiego zamiast pożywnej kanapki. Piszę to ponieważ najważniejsze, to uświadomić sobie te emocje, które towarzyszą na każdym z tych kroków, te automatyzmy, które wkradają się w życie niepostrzeżenie i nim pomyślisz już Cię mają w swoich szponach … chrupiącą coś, co miało się nie znaleźć  w Twoich ustach…

Daj dojść do głosu emocjom

Przeżyj ten smutek, który pojawia się, kiedy uświadamiasz sobie, że musisz zdjąć rękę (bądź wyjąć z ust) tą cudowną czekoladkę. Tej złości, kiedy myślisz, że inni mogą, a Ty nie! Tej niemocy, niechęci, która towarzyszy Ci, gdy musisz włożyć tyle wysiłku, by stworzyć coś zdrowego, „lepszego”.

Sukces rodzi się w bólach

Paradoks polega na tym, że dopiero przeżywając te wszystkie negatywne emocje możesz osiągnąć sukces. Bo sukces rodzi się w bólach. Bo wśród tego „bólu” znajdziesz też swoją moc – przecież zdobyłaś nad sobą kontrolę, a wydawało się to niemożliwe. Nie zjadłaś czegoś co bardzo lubisz, ale też czegoś co Ci szkodzi. Zrobiłaś coś dobrego dla siebie. Możesz poczuć radość, zachwyt, bo stworzyłaś coś nowego. Nie tylko nową jakość na talerzu, ale też nowy sposób funkcjonowania. Odkryłaś coś nowego, co wydawało Ci się nieosiągalne a jednak zdobyłaś to.

Podsumowując:

Jeżeli decydujesz się na ten krok i chcesz spróbować ograniczyć bądź wyeliminować słodycze z diety pamiętaj:

  • Obserwuj się! Odnotowuj w głowie bądź na papierze sytuacje, w których automatycznie sięgasz po słodycze. Może jest jakiś klucz, według którego słodkości trafiają do Twojej buzi. Warto się temu przyjrzeć, będzie Ci łatwiej nad tym zapanować i … siebie samego przechytrzyć! 🙂
  • Przygotuj zawczasu zamienniki. Mogą to być owoce świeże bądź suszone, orzechy, pestki słonecznika bądź dyni, ryżowe wafle albo po prostu kanapka. Brak słodyczy nie oznacza brak jedzenia w ogóle! Oznacza jedzenie zamiast czegoś, co ma Ci służyć.
  • Daj upust emocjom! Zmiana równa się emocje. Na początku z reguły negatywne. Świadomie je przeżyj. Twoje wewnętrzne dziecko będzie się złościć, płakać i tupać nogami. Musisz je dostrzec, ale nie skarcić. Wytłumacz swojemu wewnętrznemu dziecku, że rozumiesz, że mu przykro, ale nie może dostawać wszystkiego, czego chce dla własnego dobra.

 

0 0 vote
Article Rating
Share:
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments