• Home
  • „Zjedz szpinaczek Jasiu.” „Sama zjedz!” – czyli co zrobić, kiedy dziecko nie chce jeść warzyw

Dziecka zajada się szpinakiem

Zadanie wprowadzenia 5 porcji warzyw i owoców dziennie do diety dziecka nie jest łatwe, ale też nie jest niemożliwe. Prawdą jest, że mamy wrodzoną skłonność do wybierania słodkich smaków a unikania gorzkich. Okazuje się, że już w brzuchu mamy, pierwsze krople wód płodowych, które dostają się do ust malucha, są słodkie w smaku. Kiedy dziecko przychodzi na świat, swoją przygodę z pożywieniem zaczyna od mleka. Mleko matki czy modyfikowane jest płynne, słodkie o delikatnym zapachu wanilii. Chwilę później dziecko dostaje swoje pierwsze przeciery. Zrobione są z łagodnych owoców i warzyw, które również często są słodkie, gładkie w konsystencji i nie wymagają wysiłku, by je pogryźć i połknąć. Pierwsze doświadczenia z jedzeniem to bardzo częsty kontakt ze słodkim smakiem i z niewymagającą wysiłku konsystencją, czymś miękkim, łagodnym, rozpadającym się w ustach. Często te preferencje do miękkiego i słodkiego są dalej, na drodze rozwoju dziecka, wzmacniane przez rodziców. Podajemy białe puszyste bułeczki, miękkie paróweczki, rozpływające się w ustach chrupki, serki, kleiki i kisielki, które gryzienia nie wymagają. W ten sposób wyrabiamy w dziecku przyzwyczajenia dalekie od tego, jak smakuje nieprzetworzona żywność – w tym między innymi warzywa. Gruboziarnista mąka, kasze, łyko, błonnik i skórki od warzyw i owoców są kwaśne, bywa że gorzkie, twarde, często szorstkie i ciężkie do pogryzienia. A my przecież chcemy naszemu Maleństwu wszystko ułatwić i przychylić nieba! Jednak czy podsuwając słodkie papki, faktycznie oferujemy naszemu dziecku niekończący się błogostan? Co zrobić, aby jednak wyrobić w dziecku chęć sięgania po warzywa?

Zacznij od siebie

Komunikaty do dziecka w najmniejszym stopniu dochodzą drogą werbalną. „Jedz warzywa Jasiu, bo są zdrowe” – to że „zdrowe” w wieku 5 lat ma niewielkie znaczenie, jak nie żadne, bo to abstrakcyjne pojęcie dla dziecka. Dziecko często nie rozumie wszystkich słów, nie rozumie jeszcze świata, ale nie musi, bo całym światem jest jego rodzina: mama, tata, babcia, dziadek. Wszystko to, co te najważniejsze osoby w jego życiu ROBIĄ ma największe znaczenie. Dziecko uczy się przez OBSERWACJĘ. Kiedy widzi, że mama je frytki a suróweczkę niechętnie odsuwa na bok, żeby nie zamoczyła jej kotleta, samo też raczej podziękuje za „zdrową zieleninkę”. Co więcej, dziecko nie tylko WIDZI, ale przede wszystkim CZUJE. Dziecko to mały „radar” na emocje. Wyczuwa fałsz, bo słowa, jak już wspomniałam, mają drugorzędne znaczenie dla dziecka. Kiedy dziecko widzi na twarzy taty nawet niewielki wstręt i niechęć do szpinaku (niechęć, której sam ojciec może nie być do końca świadomy), po czym ojciec kieruje widelec ze szpinakiem, ociekającym zielonym sokiem, do buzi Jasia i mówi: „Mmhh… pycha Jasiu! Spróbuj jaki zdrowy szpinaczek!”  – porażka gwarantowana!

Więc odpowiedz sobie sam/ -a  na pytanie: Lubisz szpinak? Nie? Jesz tylko „zdroworozsądkowo”? Wcale nie jesz szpinaku? Więc co musisz zrobić, żeby go polubić?

 

Lubimy to, co znajome

Jak zachowujesz się, kiedy ktoś zaproponuje Ci do zjedzenia coś, czego nie znasz? Nie powiesz „bleee” i nie zrzucisz talerza z dziwną zawartością na podłogę, ale pewnie powąchasz, przyjrzysz się temu z dystansem, weźmiesz nieduży kawałek na początek. To, co obce bądź nowe budzi wątpliwości, podejrzenia, podchodzi się do tego często ostrożnie. Tak jak Ty podchodzisz do nowości, podobnie podchodzi Twoje dziecko do np. szpinaku. Najczęściej pierwszy kontakt z czymś nowym, nie kończy się od razu miłością na całe życie. Badania pokazują, że potrzeba 8 – 12 ekspozycji, by się z czymś oswoić i tym samym polubić to. Dlatego nie poddawaj się po pierwszej nieudanej próbie! Dzisiaj szpinakowi mówimy nie, ale konsekwentnie podawany, może nigdy nie stać się miłością na całe życie, ale może stać się jadalny.

Powtarzalność

Lubienie czegoś to bardzo często po prostu nawyk. Nawyk tworzy się bardzo stopniowo, przez powtarzanie czegoś systematycznie. Na przykład przyzwyczajamy się, że codziennie jemy kanapkę z młodym szpinakiem. Kiedy robimy to codziennie i przez wiele lat, to przyzwyczajamy się i nie wyobrażamy sobie kanapki bez szpinaku. Co więcej robiąc kanapkę, odruchowo sięgamy po szpinak, bo bez niego ta kanapka wydaje się jakaś niekompletna. Kiedy nie wyrobimy sobie takiego nawyku, żeby wkładać młody szpinak do kanapki, nie czujemy jego braku. Podobnie jest z dziećmi, jak coś codziennie gości na ich talerzu, zaczynają uznawać, że tak po prostu być musi i zaczynają to w końcu lubić.

Forma podania

Warzywa będą smakować zupełnie inaczej w zależności od tego, jak je serwujemy. Duszone, gotowane, pieczone z przyprawami, sosami potrafią kompletnie zmienić swoje oblicze. Na przykładzie szpinaku można stwierdzić, że czym innym będzie rozgotowana, niedoprawiona zielona breja, czym innym młody szpinak w sałatce a zupełnie czym innym koktajl owocowy na bazie szpinaku. Dlatego warto przemycać dzieciom różne warzywa w różnych odsłonach.

 

Podsumowując:
  • To rodzic, jego nawyki żywieniowe i postawa do warzyw stanowią najważniejszy wzorzec dla dziecka – dziecko kopiuje je, jak kalka
  • Uświadom sobie swoje prawdziwe emocje do warzyw i staraj się nad nimi pracować, bo dziecka nie oszukasz!
  • Nie poddawaj się w proponowaniu warzyw po jednej, drugiej a nawet piątej odmowie… może to zając dużo czasu…
  • Proponuj, zachęcaj, ale NIGDY NIE ZMUSZAJ
  • Wracaj regularnie do różnych warzyw. Zostawiaj pokrojone w słupki, gdzieś pod ręką dla dziecka, do schrupania
  • Daj dziecku możliwość spróbowania tego samego warzywa w różnych odsłonach

 

Czy zdrowy styl życia oznacza przejście na ścisłą dietę?

 

 

Zapisz

0 0 vote
Article Rating
Share:
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments